Dzieńdobry...
Moderator: Golab
Moi Drodzy,
Ja tego Trabanta nie dostałem, tylko mi go pożyczono. Ludzie, którzy go pożyczali, dali mi mocno do zrozumienia że nie życzą sobie, abym cokolwiek z nim robił (np. liczba starych szmat w bagażniku ma się zgadzać). Mimo tego bardzo Trabanta polubiłem i starałem się dbać o niego w zakresie tego, na co mi pozwolono (uszczelniłem przerdzewiały bagażnik, zamocowałem urwany zderzak, wyprałem porwane pokrowce, dołożyłem gumowe dywaniki itd.), jednak przywiązanie prawowitych właścicieli do jego stanu, połączone wykazywanym przez nich kompletnym brakiem zainteresowania tym, co się z ich własnością dzieje, spowodowały, że prawie dwa miesiące po tym, jak wyraziłem chęć oddania Trabanta, po spadnięciu pierwszego śniegu, gdy dalsze troszczenie się o nie swój samochód uznałem za zbyt pracochłonne (regularne odśnieżanie, likwidowanie licznych przecieków spowodowanych rdzą), postanowiłem po prostu odstawić Trabanta z pełnym zbiornikiem tam, skąd go wziąłem, bez ustawicznego czekania na wiadomość od właściciela, że już mogę to zrobić (za co oczywiście spotkała mnie smsowa reprymenda
).
Zatem jestem już bez Trabanta, niestety. Nie planuję kupna własnego, bo mnie na taką przyjemność po prostu nie stać. Jakiś czas temu, pewien przechodzeń widząc jak parkuję ten samochód zaproponował mi kupno takiego właśnie wehikułu za symboliczne 100 złotych polskich, jednak mimo mojego najszczerszego zainteresowania nie odezwał się więcej.
I tyle :)
A tak wyglądał:
http://picasaweb.google.pl/jarek.hryszko/IXRajdJesienny#5251663475818495618
Ja tego Trabanta nie dostałem, tylko mi go pożyczono. Ludzie, którzy go pożyczali, dali mi mocno do zrozumienia że nie życzą sobie, abym cokolwiek z nim robił (np. liczba starych szmat w bagażniku ma się zgadzać). Mimo tego bardzo Trabanta polubiłem i starałem się dbać o niego w zakresie tego, na co mi pozwolono (uszczelniłem przerdzewiały bagażnik, zamocowałem urwany zderzak, wyprałem porwane pokrowce, dołożyłem gumowe dywaniki itd.), jednak przywiązanie prawowitych właścicieli do jego stanu, połączone wykazywanym przez nich kompletnym brakiem zainteresowania tym, co się z ich własnością dzieje, spowodowały, że prawie dwa miesiące po tym, jak wyraziłem chęć oddania Trabanta, po spadnięciu pierwszego śniegu, gdy dalsze troszczenie się o nie swój samochód uznałem za zbyt pracochłonne (regularne odśnieżanie, likwidowanie licznych przecieków spowodowanych rdzą), postanowiłem po prostu odstawić Trabanta z pełnym zbiornikiem tam, skąd go wziąłem, bez ustawicznego czekania na wiadomość od właściciela, że już mogę to zrobić (za co oczywiście spotkała mnie smsowa reprymenda
Zatem jestem już bez Trabanta, niestety. Nie planuję kupna własnego, bo mnie na taką przyjemność po prostu nie stać. Jakiś czas temu, pewien przechodzeń widząc jak parkuję ten samochód zaproponował mi kupno takiego właśnie wehikułu za symboliczne 100 złotych polskich, jednak mimo mojego najszczerszego zainteresowania nie odezwał się więcej.
I tyle :)
A tak wyglądał:
http://picasaweb.google.pl/jarek.hryszko/IXRajdJesienny#5251663475818495618



