Billbo
: 2010-01-30, 08:46
Ostatni zimowe wieczory i czas rozłąki z Billbo sprawiły, że znalazłem chwilę, by w końcu się z Wami podzielić naszą historią.
Wszystko zaczęło się pod koniec 2006 roku, gdy po dwóch latach bez auta postanowiliśmy z mym dobrym przyjacielem znaleźć "coś", przy czym można by pogrzebać, pobujać się po mieście i przejechać kawałek dalej bez biletu. Wiedzieliśmy, że to nie będzie auto drogie z racji, że byliśmy "nic" nie zarabiającymi studentami. Z resztą koszta utrzymania wykończyły nas przy poprzednim aucie, a był to zielono-groszkowy Fiacior z '74. A palił... 20.. ile chciał
W którymś momencie padło słowo - Trabant.. chwila drapania się po brodach.. Fura z jajem, nie za duża gabarytowo, mała pojemność (spalanie, OC,..).
W tym momencie przypomnieliśmy sobie o Kamik'u
Za dobrych czasów liceum to Kamik odpalał białe cabrio z czerwonymi płomieniami na burtach, kręcił parę bąków i zmykał w dół do głównej ulicy. My w tym czasie odpalaliśmy Fiaciora i jak to często bywało, przeganialiśmy go jeszcze przed Warszawską (całe 84KM!!).
Pod koniec 2006 roku znaleźliśmy Trójmiejskie Forum, byliśmy także na spot'cie. Było mega miło, siedzieliśmy w Klif'ie na herbacie, a potem pojechaliśmy peletonem na Skwer Kościuszki. Kamik był z Nitką, a i tak nas zabrał. Tak! To przjażdżka we dwójkę na tylnej "kanapie", trzy Traby na dwóch pasach Niepodległości i szaleństwa na Skwerze utwierdziły nas w przekonaniu, że to dobra decyzja.
Billbo znaleźliśmy na trójmiasto.pl w lutym 2007 - nie wiem jakim cudem, bo było tam tylko jedno ogłoszenie. Pojechaliśmy, obejrzeliśmy "wprawnym okiem" i chcieliśmy wziąć. Autko miało nowe progi i podwozie w bitumie, więc nic złego nie było widać. Następnego dnia odebraliśmy na oponach, które miały przejść przegląd i ruszyliśmy do bazy. To był luty, a załapaliśmy się na niezłą zamieć. Billbo stał wcześniej pół roku i zgasł parę razy, ale dojechał
Wyglądał wtedy mniej więcej tak:
Aż trudno opisać Jego osobowość. Od tamtego dnia to nieustanny ciąg przygód
Po pół roku doszliśmy dlaczego miał problemy z "prądem" i odpalaniem. Miał mieć roczny akumulator, a musieliśmy wymienić na nowy po trzech miesiącach. Budowę rozrusznika do tego czasu znaliśmy już na pamięć (swoją drogą szczotki dostał od starego odkurzecza Zelmer i chodzi tak do dziś - polecam
) Największy rezultat jednak dała wymiana aluminiowych kabli wysokiego napięcia na nowe miedziane (od Poloneza?). Do dziś w tej kwestii wszystko gra.
Nie jestem też zwolennikiem używania taśmy klejącej i gumy do żucia do wszystkiego. Nie na dalszą metę przynajmniej. A zabawy z usuwaniem tego było sporo.
Pierwszy przegląd przeszedł bezbłędnie po tym, jak "zepsuł" panom urządzenie do badania hamulców
Następnego dnia z zalanymi porządnie hamulcami zdał egzamin na 5 z zaznaczeniem, że opony mamy zmienić.
Kto zgadnie, jakie to Frugo
?
Poza paroma mniejszymi wydarzeniami, Billbo wprawia w zaciekawienie na drodze, daje duuużo frajdy z jazdy. W pewnym momencie zacząłem się zastanawiać jakie auto dawało mi kiedykolwiek tyle radości.. chyba żadne, a paroma jeździłem. Z Billbo jest tak, że wystarczy w nim siedzieć, wystarczy odpalić i się toczyć 60km/h, może 75km/h. Raz osiągnął 97km/h na obwodnicy
Ostatni z Was widział Go Tasiemiec na stacji, jak próbowaliśmy dojechać z Gdańska do Gdyni bez sprzęgła. Dzięki Tasiemcze, ale podkręcenie linki nie pomogło - pękł docisk
Tak wtedy wyglądał.
Teraz od wiosny stoi i się stroi
Konieczne było wyjęcie "układu napędowego". A jak poszedł silnik ze skrzynią i czekał na nowy docisk do wymiany poszły wszystkie uszczelki, kable, filtry i przewody, które niedomagały. Jak wszystko, to wszystko i skończyło się na wymalowaniu komory silnika i sanek
Do tego: wymiana osłon w przekładni kierowniczej, tulei turbaksowych w zwrotnicach, tulei metalowo-gumowych w całym zawiasie i końcówek drążków kierowniczych.
Budżet nie był duży, ale wszystko robione jest czysto i żeby trochę pojeździło.
Teraz jest za zimno, żeby siedzieć w blaszaku, więc wszystko czeka "do wiosny".
Kilka elementów z komory silnika czeka też do malowania:
Malowanie z prawdziwego zdarzenia jeszcze kiedyś będzie
Do tego czasu będzie jeszcze musiał pojeździć trochę obdrapany.
Tak miej więcej to wygląda do tego momentu:
Na wiosnę Billbo powinien jeździć. Dostał nawet na święta nowe laczki.
Wtedy naszym marzeniem będzie defilada przez miasto z Trójmiejskimi Trabantami
Dziękuję w tym miejscu Kamikowi, który mnie do dziś wspiera w odbudowie Billbo!!
Żartowałem z tym przeganianiem na Wolności. To Trabantowi należało się pierwszeństwo
Mam nadzieję, że choć ktoś dotrwał do końca, skoro już tyle napisałem.. Ale sami wiecie, Trabant to otwarta księga.. przygód
Pozdrowienia!!
Billbo
i
Luke
Wszystko zaczęło się pod koniec 2006 roku, gdy po dwóch latach bez auta postanowiliśmy z mym dobrym przyjacielem znaleźć "coś", przy czym można by pogrzebać, pobujać się po mieście i przejechać kawałek dalej bez biletu. Wiedzieliśmy, że to nie będzie auto drogie z racji, że byliśmy "nic" nie zarabiającymi studentami. Z resztą koszta utrzymania wykończyły nas przy poprzednim aucie, a był to zielono-groszkowy Fiacior z '74. A palił... 20.. ile chciał
W którymś momencie padło słowo - Trabant.. chwila drapania się po brodach.. Fura z jajem, nie za duża gabarytowo, mała pojemność (spalanie, OC,..).
W tym momencie przypomnieliśmy sobie o Kamik'u
Pod koniec 2006 roku znaleźliśmy Trójmiejskie Forum, byliśmy także na spot'cie. Było mega miło, siedzieliśmy w Klif'ie na herbacie, a potem pojechaliśmy peletonem na Skwer Kościuszki. Kamik był z Nitką, a i tak nas zabrał. Tak! To przjażdżka we dwójkę na tylnej "kanapie", trzy Traby na dwóch pasach Niepodległości i szaleństwa na Skwerze utwierdziły nas w przekonaniu, że to dobra decyzja.
Billbo znaleźliśmy na trójmiasto.pl w lutym 2007 - nie wiem jakim cudem, bo było tam tylko jedno ogłoszenie. Pojechaliśmy, obejrzeliśmy "wprawnym okiem" i chcieliśmy wziąć. Autko miało nowe progi i podwozie w bitumie, więc nic złego nie było widać. Następnego dnia odebraliśmy na oponach, które miały przejść przegląd i ruszyliśmy do bazy. To był luty, a załapaliśmy się na niezłą zamieć. Billbo stał wcześniej pół roku i zgasł parę razy, ale dojechał
Aż trudno opisać Jego osobowość. Od tamtego dnia to nieustanny ciąg przygód
Po pół roku doszliśmy dlaczego miał problemy z "prądem" i odpalaniem. Miał mieć roczny akumulator, a musieliśmy wymienić na nowy po trzech miesiącach. Budowę rozrusznika do tego czasu znaliśmy już na pamięć (swoją drogą szczotki dostał od starego odkurzecza Zelmer i chodzi tak do dziś - polecam
Nie jestem też zwolennikiem używania taśmy klejącej i gumy do żucia do wszystkiego. Nie na dalszą metę przynajmniej. A zabawy z usuwaniem tego było sporo.
Pierwszy przegląd przeszedł bezbłędnie po tym, jak "zepsuł" panom urządzenie do badania hamulców
Kto zgadnie, jakie to Frugo
Poza paroma mniejszymi wydarzeniami, Billbo wprawia w zaciekawienie na drodze, daje duuużo frajdy z jazdy. W pewnym momencie zacząłem się zastanawiać jakie auto dawało mi kiedykolwiek tyle radości.. chyba żadne, a paroma jeździłem. Z Billbo jest tak, że wystarczy w nim siedzieć, wystarczy odpalić i się toczyć 60km/h, może 75km/h. Raz osiągnął 97km/h na obwodnicy
Ostatni z Was widział Go Tasiemiec na stacji, jak próbowaliśmy dojechać z Gdańska do Gdyni bez sprzęgła. Dzięki Tasiemcze, ale podkręcenie linki nie pomogło - pękł docisk
Teraz od wiosny stoi i się stroi
Budżet nie był duży, ale wszystko robione jest czysto i żeby trochę pojeździło.
Teraz jest za zimno, żeby siedzieć w blaszaku, więc wszystko czeka "do wiosny".
Kilka elementów z komory silnika czeka też do malowania:
Malowanie z prawdziwego zdarzenia jeszcze kiedyś będzie
Do tego czasu będzie jeszcze musiał pojeździć trochę obdrapany.
Tak miej więcej to wygląda do tego momentu:
Na wiosnę Billbo powinien jeździć. Dostał nawet na święta nowe laczki.
Wtedy naszym marzeniem będzie defilada przez miasto z Trójmiejskimi Trabantami
Dziękuję w tym miejscu Kamikowi, który mnie do dziś wspiera w odbudowie Billbo!!
Żartowałem z tym przeganianiem na Wolności. To Trabantowi należało się pierwszeństwo
Mam nadzieję, że choć ktoś dotrwał do końca, skoro już tyle napisałem.. Ale sami wiecie, Trabant to otwarta księga.. przygód
Pozdrowienia!!
Billbo
i
Luke
