To z serii "Minione Wartburgi MacKaw'a", samochody, które miałem i odeszły do wieczności...
1. Brąz
"Aktor" na planie filmu "Ile waży koń trojański?". Bez papiru. Ze wzgledu na stan ramy i podłogi poszedł w drzazgi po wyciągnięciu co ważniejszych elementów.
2. Banan
Złamany. Na części był. Ładnie zjedzony. Na wylot. Bez papira.
Ale urwał!(a się karoseria)
3 Poetycki.
Do kompletu z Bananem. Miał mnóstwo dziwnych patentów. Plastykowe zderzaki do Skody 120, tylny pas z Wartka 1.3, zaspawane otwory przednich kierunków, te ostatnie wklejone w zderzak (od Golfa) i dodatkowe w błotnikach (Polonez Caro), skrzynia od jakiegoś VW, brak silnika, wnętrze z dywanu. Dosłownie. Do tego cały był opisany wierszami. Poprzedni właściciel musiał miec wizję... Bez papira.
4. Blokowiec
Wóz na części, bez papira, w katastrofalnym stanie blacharskim. Spędził prawie pół roku pod moim blokiem. W międzyczasie 3 razy sprawdzała go policja, wytłukli mi szybkę, a sąsiedzi tak na mnie klęli, że słychac było w całym bloku ;). Ale jako druga piwnica sprawdzał się idealnie :D
Stan po przywiezieniu:
I jakiś czas później:
5. Onufry
Były Wartburg kolegi Tasiemca. Na części. Na demontaż miałem tydzien. W ogromnej większości trafił na złom po wygrzebaniu paru gratów. Gdy go mi dostarczono miał łyse opony letnie (był luty), luzy w kierownicy takie, że jechac sie nie dało i tak zniszczone wnętrze, że wiele wozów na złomowiskach ma ładniejsze :D Po moim szaberku zasilił żyletkownię "Panta".
6. Edward
Wózek kupiony okazyjnie, do jazdy na codzień. Niestety, po półrocznym okresie eksploatacji rdza powiedziała mi "Goń się" i jakieś 3 miesiące temu spoczął pod moim blokiem z powodu awarii (kolejnej z resztą) rozrusznika. Tu też powoli kończy się jego żywot wprost proporcjonalnie do wytmontowywanych zeń częsci. A fajny był...
